Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

...po meksykańsku


Już wspominałam o tym, że wybieram się w tym roku do Meksyku.
Jesienią jedziemy tam z przyjaciółką. Na pierwszą wizytę wybrałyśmy miasto Meksyk.
Jedziemy zobaczyć jak obchodzony jest dzień Wszystkich Świętych i spróbować jak smakuje prawdziwe awokado ;)





.Zbieram informacje nt. wyjazdu i tego czego z moim Rudusiem będziemy tam potrzebować. Przygotowuję też wstępny plan zwiedzania tej trzeciej co wielkości metropolii świata.
Piękne, niesamowite, fascynujące.
Nie mogę się doczekać.
Rozglądamy się za biletami w dobrej cenie, a także za fajnym gospodarzem w Ciudad de Mexico, który przygarnie nas na swoją kanapę.

Znacie kogoś?


Kupiłam wczoraj bardzo ważną przyprawę, która w mojej kuchni jeszcze nie gościła choć od dawna powinna.
Kmin rzymski- kumin.
Przyprawę, która jest niezbędna w kuchni bliskowschodniej, a także w kuchni meksykańskiej.

Już pisałam o ich zaskakującym podobieństwie. 

Od razu postanowiłam go wykorzystać przygotowując danie, które nazywam a la meksykańskim ;)
Kolejna rzecz, która umili oczekiwanie na wycieczkę.




Składniki:
  • czerwona papryka
  • dwie spore cebule
  • 5 ząbków czosnku
  • puszka fasolki czerwonej
  • mała puszka kukurydzy
  • puszka pomidorów pelati
  • świeża papryczka chili lub chili marynowane np. jalapeno (użyłam świeżego, ale w mojej spiżarce stoi kilka słoików chili  marynowanego przeze mnie)
  • pęczek kolendry/ ewentualnie natki pietruszki
  • 1 łyżka kolendry w ziarnach
  • 1 łyżka kminu rzymskiego


Na początek wrzuciłam na rozgrzaną patelnię kolendrę, a po jej zdjęciu kumin. Prażone w ten sposób oddają więcej swojego aromatu. Potem rozgniotłam je w moździerzu.

Rozgrzałam odrobinę oleju na patelni i wrzuciłam na nią cebulę pokrojoną w piórka. Gdy się lekko podsmaży dodaję przyprawy i część czosnku. Wrzucam pokrojoną w kostkę paprykę, a po chwili dodaję fasolę, kukurydzę i pomidory.
Gdy papryka robi się miękka dodaję chili, resztę czosnku i część natki kolendry lub pietruszki.
Duszę jeszcze trochę. Następnie gaszę ogień, dodaje resztę natki.
Danie właściwie gotowe, ale z czym je zjeść?
Można zjeść np. z kaszą jaglaną, albo z kuskusem. Jednak ja robię placki podobne do tortilli.



Bardzo chciałam kupić Masa Harina czyli specjalną mąkę do tortilli, jednak nigdzie jej nie dostałam. Następnym razem.
Użyłam zwykłej mąki kukurydzianej z dodatkiem mąki pszennej.
Dodała odrobinę wody i zaczęłam wyrabiać. Dodając wodę ewentualnie mąkę wyrobiłam ciasto tak by nie przyklejało się do rąk.
Formowałam z ciasta możliwie cienkie placki i wrzucałam do wysuszenie na rozgrzaną patelnię. Koniecznie bez oleju, tak jak przy prażeniu przypraw
Zrumieniony z obu stron placek wrzucałam do garnka przykrywając pokrywką, żeby pozostał miękki.

Można jeść!
Nabierałam sos za pomocą placka, a na wierzch łyżeczka śmietany dla złagodzenia ostrości i dla dodatkowego smaku.
Tak, tym razem było dobrze ostre, ale pyszne.
Kapsaicyna czyli związek zawarty np. w chilli odpowiedzialny za piekący smak rozpuszcza się w tłuszczach, dlatego tłusta śmietana lub mleko łagodzą ostrość. Podobno pomaga posypanie języka cukrem lub solą, ale jeszcze nie wypróbowałam tej metody.




Lubicie ostre dania? Czy wolicie łagodniej?


1 komentarz:

  1. Ja zdecydowanie ostre! Najostrzejsze papryczki kupuję przy Hali Gwardii, ale są powalające.

    A kmin rzymski to niebezpieczna przyprawa - w sumie samej w sobie nie mogę znieść ale w odpowiednim towarzystwie jest niezastąpiony - mam dla Ciebie super przepis na chili con carne właśnie zkminem.

    Ja nigdy nie odważyłam się zrobić tortilli, ale jeśli mówisz że się da to spróbuję. Czytałam, że do tego potrzebne są jakieś specjalne praski...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze!

Miło mi będzie jeśli odwiedzicie mnie ponownie :D